niezmieniacsiebie | e-blogi.pl
To prawie koniec 2019-09-20

Tylko Ty mówisz, że jest za późno zeby coś naprawić. Ty chcesz to zakończyć, poddać się, bo boisz się uwierzyć, ze coś się zmieni. Jutro masz przyjechać powiedzieć mi jaką podałeś decyzje. Ale ja już wiem jaka ona będzie. Wiec zdjelam zdjecia ze sciany, spakowalam wszystkie Twoje rzeczy i jutro Ci je oddam. Nie zatrzymam Cie, chociaż bardzo tego chce, to nie mogę nic zrobić wbrew Twojej woli. Nadal Cie kocham, ale Ty nie kochasz mnie. Lub skrzywdzilam Cie tak bardzo, ze boisz sie przyznac, ze wciaz w Tobie jest to uczucie. Wiem, ze to niczego nie znieni, ale chce Cie przeprosic za to jak Cie traktowalam. Za wieczne awantury, fuczenie, za wyladowanie na Tobie zlosci na innych. Za to, ze wypominalam Ci Twoje bledy a nie popatrzylam na swoje. Za to, ze nie dalam Ci szczescia takiego jakie chcialam dac. Przepraszam, ze nie bylam tak dobra dziewczyna jak planowalam byc. Ze Cie skrzywdzilam. Zrozumialam swoje bledy i chcialabym je naprawic. Niestety chyba juz nie bede miala na to szansy. Mam nadzieje, ze poskladasz swoje zycie w calosc i bedziesz szczesliwym czlowiekiem, bo jak nikt inny zaslugujesz na szczescie 


Sielanka nie trwa długo 2019-09-18

Gdzieś w tym czasie ze snów pojawiło się prawdziwe życie. Pamiętasz pierwszą kłótnię, pierwszą skruchę, pierwsze łzy i pierwsze "moje problemy to Twoja wina"? Pamiętasz jak jeszcze wtedy nadal pełni miłości, wiary, zaufania i pewności, że będzie dobrze myśleliśmy, ze nasz związek przetrwa wszystko? Jednak gdzieś tam problemy narastały, uraza się pogłębiała, łzy były coraz częstsze, a kłótnie stały się codziennością. Probowalam z Tobą rozmawiać, a Ty milczałeś, płakałeś lub przepraszałeś a następnego dnia kolejne rozczarowanie. Obwiniałam Ciebie o swoje problemy, nie widząc tego, ze ja jestem przyczyną Twoich. Słuchałam Twoich słów, a nie słyszałam, że w środku aż krzyczysz jak bardzo Cię ranię. Widziałam, a nie zauważyłam, że Twoje zachowabie jest odbiciem mojego traktowania Ciebie. Gdzieś po drodze, w natłoku problemów, z ktorymi czułam się pozostawiona bez wsparcia nie dostrzegłam, że i Ty masz problemy, ktorych ja nie traktuję poważnie. Ile razu uslyszałeś, ze chciałabym mieć tylko takie problemy jak Ty, ze ja mam gorsze? Ile razy walcząc o swoje zdrowie zapomniałam zapytać jak Ty się czujesz? Ile razy powiedziałam "nie denerwuj mnie", "nie chcę Cię widzieć", "mam Cię dość", "gdyby nie Ty, to nic by mi nie było"? Ile razy przeprosiłeś, a ile razy potem ja wypominałam błąd? Nie wiesz? Nie potrafisz tego zliczyć, rozwaliłam Cie tak, że nawet tego nie ogarniasz? Ja też się pogubiłam. Któregoś dnia obudziłam się i pomyślałam "nie mam zdrowia, które straciłam, mam coraz większe problemy, a w dodatku tracę osobę tak ważną dla mnie, przez swoją własną głupotę i zaniedbanie". To był moment, że przyszła refleksja. Gdzie się podziało "jesteś moim szczęściem" a pojawiło "nawet nie chce mi się z Tobą gadać". Jak mogliśmy tak bardzo zabłądzić we własnym życiu. Jak mogliś tak spieprzyć sprawe i zniszczyć coś tak pięknego? Nie wiesz? Powiem Ci jak. Brakiem szczerości, otwartości, uczciwości. Brakiem zwykłej rozmowy i czystym egoizmem. Zaborczością, zazdrością i wrogością. Ja się wkurzałam, bo nie poświęcałeś mi tyle czasu ile bym chciała, a Ty nie poświęcałeś mi czasu, bo ja się wkurzałam. I koło nam się zamyka. Dodajmy do tego problemy zdrowotne, wypominanie błędów, skrywany żal i coraz bardziej pogłębiający się uraz. I gdzie w tym wszystkim znaleźć miejsce na miłość? A no miłość się nie zmieści w tym całym bałaganie. Wiec wypchnęliśmy ją z siebie. Żyjąc w związku bez uczuć. Po kolejnym "moje problemy Cię nie obchodzą" i następnym "Ty nawet mnie nie dotykasz" przyszło jakieś przebudzenie, albo się coś zmieni, albo źle skończymy... 


A co dalej? Jaki byłeś... 2019-09-18

Od tej pory będę się tutaj zwracała tylko do Ciebie, dopóki będę miała Ci coś do powiedzenia. Chociaż nie wiem czy kiedykolwiek to wszystko przeczytasz.


Co ja myślę? Jaki byłeś? Na początku cudowny. Dawałeś mi takie szczęście, jakiego nie dał mi nikt wcześniej. Dawałeś siłę i wiarę, że dla takich momentów warto żyć. Pokazałeś mi, że można kogoś kochać, bo po prostu jest. Byłeś chłopakiem ze snów i nazywałeś mnie swoim  szczęściem,a przychodziło to tak łatwo i bez wysiłku. Długie, niekończące się rozmowy, spacery, wspólnie spędzanie czasu. Zwykła codzienność dająca niesamowite szczęście. Miałam u boku człowieka, na którego mogłam liczyć, ktorego kochałam, aTy kochałeś mnie i wiele razy to udowodniłeś.Jeden. Raz szczególnie pamiętam. Wiesz o czym mówię. Wtedy udowodniłeś mi, że co by się nie działo mogę na Ciebie liczyć, że jesteś w porządku, że mnie nie zostawisz, że jesteś gotowy ponosić konsekwencje swoich działań. Że jesteś dobrym człowiekiem, wartym zaufania, szczęścia i wszystkiego co w życiu najlepsze.


O Nim. Jak to się zaczęło. 2019-09-18

A zaczęło sie to tak:


Poznaliśmy prawie 3 lata temu. Na sylwestrze, który organizowała jego ówczesna dziewczyna- A. (żeby nie podawać pełnych imion, będę używała inicjałów).


On (Ł) w związku niekoniecznie szczęśliwym, ja tuż po rozstaniu z byłym chlopakiem, w totalnej rozsypce. Czyli początek jak z romantycznej komedii. I uwierzcie, właśnie tak było. Złapaliśmy ze sobą kontakt od razu. On zabawny, wyluzowany, uśmiechnięty. Jak się okazało - ze strasznie słabą głową do picia. Można powiedzieć, że materiał na świetnego poprawiacza humoru na długi czas. Chociaż oczywiście nie myślałam o trzymaniu kontatku po tej jednej imprezie.


W życiu tak bywa, że zdarzają sie wypadki. Wracając z imprezy Ł potknął się, próbując nieść swoją dziewczynę i złamał obydwie nogi. Spędził miesiąc w domu, w gipsie na nogach. W tym czasie rozstał się z dziewczyną, która przez cały miesiąc nie poświęcała mu czasu i jak się okazało zdradzała.


Ja pisałam z nim coraz więcej, zaczęliśmy rozmawiać o poważnych sprawach, zwierzać się, doradzać. Znajomy do poprawiania humoru stał się kimś więcej. Został przyjacielem. Rozmowa z Ł była tak naturalna jakbyśmy znali się całe życie, tematów było mnóstwo. Pisaliśmy caly dzień i nigdy się to nie nudziło. W końcu postanowiliśmy się spotkać pierwazy raz od pamiętnego stlwestra. A później kolejny raz i kolejny. Oczywiście są to spotkania koleżeńskie. Ja jeszcze nie do końca pozbierana po poprzednim związku nie chcę wchodzić w kolejny. On Alvaro ma pewnie wiele dziewczyn na oku (tak myslalam). Ale wiecie do czego to prowadziło? Tqk, racja. Pojawiło się przytulanie, całowanie, wspólny wyjazd w góry ze znajomymi, uczucie szcześcia, motylki w brzuchu i mimo wcześniejszych  oobaw, różnicy zdań i charakterówweszłam w związek z człowiekiem, który nie był tylko chlopakiem ale i przyjacielem. Ten dzień (10 maja 2017r.) zostanie w mojej pamięci na długi czas, bo właśnie wtedy uwierzyłam, ze mam w życiu swoje szczęście. 


 


Czemu tu jestem? 2019-09-18

Hej, 


To pierwszy wpis. O czym będzie blog? Jeszcze nie wiem. Chyba o wszystkim. O codziennym życiu. Dla mnie jest on pewną formą pamiętnika. Miejscem gdzie mogę napisać wszystko, czego nie mogę powiedzieć w realnym świecie. Dzisiaj założyłam tu konto pod wpływem impulsu, natłoku myśli, w celu poradzenia sobie z ciężką dla mnie sytuacją w jakiej się znajduję. I o tym będę pisać. O sytuacjach, z którymi sobie nie radzę, o szarej codzienności, która często przytłacza, o beznadzieji sytuacji, na którą nie mamy wpływu, zdrowiu, którego często brakuje. Ale będzie też o miłości, przyjaźni, szczęściu które trzeba dostrzec, o radości z życia, podróżach a nawet jedzeniu. Moje osobiste przemyślenia. Rady dla samej siebie. Przestrogi na przyszłość. Zapis wspomnień do których będzie miło lub trudno wracać.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]